Głos zwykłego obywatela o wydarzeniach na świecie
poniedziałek Lipiec 24th 2017

Czarny Diament

kopalnia-wegla-wegiel-kamienny-Polska

 

[www.ekogroup.info]

Czym jest „Czarny diament” ? Nie każdy może wiedzieć, gdyż zna go pod nazwą „Czarnego złota”. Tak, to jest węgiel nazwany diamentem przez Panią Premier. Niestety jak to często bywa za słowami nic nie idzie za nimi lecz za czynami, tym bardziej wśród polityków. Kiedyś dużo mówiono o obronie polskiego węgla przez byłego premiera Donalda Tuska oraz dużym wsparciu dla niego dla dobra bezpieczeństwa energetycznego. Jednak jak przy aktualnej premier słowa to inna rzeczywistość a czyny to coś innego.

Z Polski, która praktycznie i dosłownie leży na węglu kamiennym jak i brunatnym robi się kraj pustynny w źródła energii, wbijając nam na siłę mało efektywne i drogie odnawialna źródła energii. W różnych raportach można przeczytać, że Polska nie ma potencjału na OZE, które nadają się bardziej do takich krajów jak Islandia (energia geotermalna) czy Hiszpania (energia słoneczna). Przyczynami takiego stanu sektora wydobywczego jest mobbing w Unii Europejskiej firm specjalizujących się w sektorze OZE, głównie popierany przez rząd Niemiec. Drugą przyczyną jest siła i potencjał polskiego sektora wydobywczego, który jest konkurencyjny dzięki wysokiej jakości węgla jak i niskich kosztów siły roboczej. Trzecim powodem są zarządy kopalń skarbu państwa, które nie ekonomicznie gospodarując pieniędzmi, popierają tezę, że to co publiczne to można z niego bezkarnie korzystać. Jednak aby zapoznać się głębiej z polskim syndromem zwijania gospodarki trzeba zagłębić się w historię.

W latach komunistycznych węgiel kamienny stanowił ponad 90 % źródła energii, a od lat 60 ten udział zmniejszał się przy równoczesnym wzrostem wydobycia węgla brunatnego. W liczbach w latach 1988-1990 wydobycie zmniejszyło się o 45 mln ton a eksport węgla o 4,2 mln ton. Przy pierwszych wolnych wyborach w Polsce, kraj był czwartą potęgą wydobywczą a drugą po ZSRR w Europie. Taka konkurencyjność polskich kopalń, była dla krajów zachodnich ciężką pigułką do przełknięcia. Gdy nadarzyła się okazja przy transformacji politycznej w Polsce, potentaci w eksporcie węgla przy pomocy innych instytucji narzucili reformy, które niby miały być lekiem na wejście krajowej gospodarki do gospodarki wolnorynkowej.

Pierwszym planem był plan opracowany przez Georga Sorosa, który w Polsce znany jest jako „plan Balcerowicza” . Drugim planem był program Banku Światowego, który był wdrażany do końca roku 2003, ów program wprowadzał limitowanie eksportu polskiego węgla, co oczywiście przełożyło się na późniejsze problemy finansowe kopalń, strajki oraz zwolnienia pracowników.

Pierwszymi ofiarami tego nie rozsądnego i niszczycielskiego programu było Dolnośląskie Zagłębie Węglowe w tym budowana kopalnia antracytu. Na dzień dzisiejszy jeżeli chodzi o kopalnie antracytu można nadmienić, że nierentowna dla rządu polskiego kopalnia nie jest problemem by móc ją wybudować przez australijskiego inwestora. Natomiast jeżeli chodzi o aktualną stopę bezrobocia w powiecie wałbrzyskim w którym działały kopalnie do tej pory wynosi 30%, a dla samego miasta 17%. Można teraz stwierdzić z całym przekonaniem na przykładzie Wałbrzycha o amatorskim podejściu do likwidacji miejsc pracy bez uprzednio zaplanowaniu alternatywnych miejsc pracy dla górników. Takie podejście spowodowało zwiększenie biedy w regionie, powstawanie „biedaszybów” oraz wyjazdy dużej ilości mieszkańców, co dodatkowo uderza w samorząd regionu w postaci małego wpływu z podatków. W ciągu 10 lat powiat wałbrzyski wyludnił się o 12 tysięcy mieszkańców. Najlepszym zobrazowaniem problemu jest ilość dzieci jakie przychodzą na świat w rodzinach, które na papierze są zameldowane w powiecie. Z danych wynika, iż z jednego miasta znikła z tego okresu jedna klasa szkolna, natomiast z powiatu jedna szkoła.

Z ekonomicznego punktu widzenia węgiel w 1990 roku został nie urynkowiony i sztucznie poprzez administracje zaniżono ceny co powodowało iż węgiel sprzedawany był w cenie tak niskiej, że nie pokrywało to kosztów wydobycia, do tego eksport był obłożony 80% podatkiem. Kontrola cen doprowadziło do spirali zadłużenia kopalń, przez kolejne rządy poprzez Ministerstwo Finansów lub Ministerstwo Gospodarki oraz podatki wydobywcze i 22% VAT. Doszło to do wiadomych w skutkach zadłużeniach, które na dzień dzisiejszy liczą miliardy złotych. Gdyby nie takie restrykcje finansowe bilans zamiast być na minusie mógłby być na dużym plusie wg wyliczeń około 20 mld zł brutto.

Można bez ogródek wywnioskować, że program Banku Światowego realizowany przez wszystkie rządy w Polsce miał na celu sprowadzić kraj z wielkiego eksportera do wielkiego importera węgla. Bank Światowy zrealizował interesy światowych potentatów węgla m.in. USA, Kanady, Australii i RPA. Miało to na celu zlikwidowanie groźnego konkurenta z rynku światowego oraz zdobycie rynku zbytu w Europie. Gra szła o wielkie pieniądze od 1 mld USD do 1,5 mld USD rocznie !!! zysków jakie Polska mogłaby zdobyć z eksportu.

Z liczb wynika, że eksport węgla w Polsce spadł w latach 1997-2008 o 22 mln ton, natomiast import wzrósł w latach 2004-2008 o 8 mln ton. W 2008 roku Polska stała się importerem kiedy eksport wynosił 8 mln ton, a import 10 mln ton węgla. Importujemy głównie z Czech, które posiadają nie porównywalnie mniejsze zasoby oraz od potentatów tj. USA oraz Rosja i Chiny. Za tymi liczbami szły także tragedie pracowników, których zatrudnienie zmniejszyło się o 300 tys. !!! w latach 1990-2008. Oczywiście pracownicy otrzymali odprawy, który pochodziły z… pożyczek od Banku Światowego !!! Jednak dla pracownika który pracował jakiś czas jako górnik ciężko znaleźć inną pracę, a same odprawy po jakimś czasie zostały wydane na życie na bezrobociu. Dodajmy do tego jeszcze korupcje oraz handel długami kopalń węglem po cenach śmiesznie niskich jak i przypadki celowego niszczenia szybów z dużymi zasobami węgla.

Dla przykładu w USA przez ten czas doszło do wzrostu wydobycia węgla kamiennego i brunatnego o 200 mln ton, RPA o 0 125 mln ton, w Australii o blisko 100 mln ton, plus jeszcze nowi potentaci w postaci Indonezji oraz Kolumbii. Do tego wchodząc do UE jeszcze bardziej zmniejszyliśmy sobie pole do obrony. Niestety dzisiejsze wydarzenia są kontynuacją tych programów, robiąc do tego to bardzo nie poważnie i nie profesjonalnie, nie informując o tym stron w postaci pracowników. Taką samą historię przeszły stocznie, które z potentata światowego w ilości wodowanych statków stały się przedmieściami tego sektora przemysłowego. Z przerażeniem trzeba dodać, że to nie koniec problemów to samo mogą poczuć inne sektory tj. hutniczy, chemiczny.  Lekiem na to jest kompletnie nowy rząd, którzy nie będą związani zobowiązaniami oraz nie będą się bać ostrych posunięć.

Komentuj